Tayla Avalon Norton
23 lata || Urocza studentka, która nigdy nie wie co się dzieje || Pracuje w Wiener Prater
Nie mówi o sobie, bo nie lubi. Woli posłuchać o innych, a potem przekazać ploty dalej. Jej życie w końcu nie jest tak interesujące jak mogłoby się to wydawać. Jest nudne jak flaki z olejem. Nie użala się nad sobą, bo nie ma aż tylu problemów. Nie śmieje się z byle czego, bo nie jest jedną z tych świrniętych wariatek. Nie chodzi na imprezy, bo nie lubi. Woli posiedzieć w domu i obejrzeć po raz enty ulubiony odcinek serialu. Nie bierze narkotyków ani innych używek, bo nie chce mieć potem problemów. Nie świruje na mieście ze znajomymi, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie chce jej się ruszać tyłka z domu. Czas, który mogłaby poświęcić na znajomych (a i tak widuje ich prawie codziennie. Często wbrew swojej woli), poświęca na pochłanianie kolejnych książek i komiksów.
Jest genialna, ale leniwa. Nie chce jej się siedzieć na uczelni, bo uważa to za stratę czasu. Poszła na filologię angielską z lenistwa. Język angielski zna doskonale. W końcu jej ojciec jest anglikiem z krwi i kości, a ona sama kiedyś mieszkała w centrum samego Oksfordu, dzięki czemu mówi z charakterystycznym, angielskim akcentem, którego nawet nie chce się pozbywać. Chciałaby tłumaczyć książki. A do tego nie potrzebuje mieć skończonych studiów. Sama znajomość języka jej wystarczy. Na własną rękę uczy się włoskiego, ale nie idzie jej zbyt dobrze, dlatego zbiera pieniądze na kurs.
Mieszka w kawalerce, którą sprezentował jej starszy brat. Sam wyjechał do ojca, do Oksfordu, więc postanowił zrobić coś dobrego dla siostry i ofiarował jej swoją starą kawalerkę na poddaszu starej kamienicy, aby nie musiała już dłużej mieszkać z matką i ojczymem. Co prawda ma z nimi bardzo dobry kontakt, jednak ileż można z nimi wytrzymać? Czas się usamodzielnić! Mieszka więc prawie sama. Do towarzystwa ma królika Bugsa oraz psa Kluska.
Jest genialna, ale leniwa. Nie chce jej się siedzieć na uczelni, bo uważa to za stratę czasu. Poszła na filologię angielską z lenistwa. Język angielski zna doskonale. W końcu jej ojciec jest anglikiem z krwi i kości, a ona sama kiedyś mieszkała w centrum samego Oksfordu, dzięki czemu mówi z charakterystycznym, angielskim akcentem, którego nawet nie chce się pozbywać. Chciałaby tłumaczyć książki. A do tego nie potrzebuje mieć skończonych studiów. Sama znajomość języka jej wystarczy. Na własną rękę uczy się włoskiego, ale nie idzie jej zbyt dobrze, dlatego zbiera pieniądze na kurs.
Mieszka w kawalerce, którą sprezentował jej starszy brat. Sam wyjechał do ojca, do Oksfordu, więc postanowił zrobić coś dobrego dla siostry i ofiarował jej swoją starą kawalerkę na poddaszu starej kamienicy, aby nie musiała już dłużej mieszkać z matką i ojczymem. Co prawda ma z nimi bardzo dobry kontakt, jednak ileż można z nimi wytrzymać? Czas się usamodzielnić! Mieszka więc prawie sama. Do towarzystwa ma królika Bugsa oraz psa Kluska.
[Hej! Witam i do wątków oraz powiązań zapraszam.
Na gifach Shelley Hennig, a cytat w tytule Oscara Wilde`a.
Mam do oddania pana, ewentualnie dwóch :) ]



[Witam na blogu i życzę udane zabawy w imieniu administracji :D
OdpowiedzUsuńBuźka panny Hennig jest mi znajoma, ale jakoś nie mogę skojarzyć... Może podpowiedziałabyś mi skąd mogę znać wizerunek Twojej postaci? :D]
M.M.E.
[ A faktycznie z Teen Wolf'a :D Jeśli chcesz mogę trochę pogłówkować i wymyślić jakiś wątek ;) W każdym bądź razie bardzo fajnie widzieć kogoś znajomego, panno Susie Schneider :D Jak widzę drugie imię "Avalon" pojawiło się także tutaj xD ]
OdpowiedzUsuńM.M.E.
[Ważne, że ktoś jest :D
OdpowiedzUsuńRównież życzę miłego dnia i będę główkować :D ]
M.M.E.
[ Cześć, cześć! :D hmm... może mogliby być sąsiadami? On pod nią może mieszkać :) ]
OdpowiedzUsuń[Dooobra, doobra, przeczytałam, czemu jej brat nie może być mężem Soph, i smutłam. Weź jej zrób jeszcze jednego starszego brata XD]
OdpowiedzUsuńS.
Tony czuł się trochę samotny w Wiedniu. Dorastał w Grecji, tam została cała jego rodzina. On sam wyjechał na studia medyczne do Berlina, a specjalizował się już tutaj. Jakoś tak to wszystko go pochłonęło, że nie miał ani czasu, ani energii na nawiązywanie bliższych znajomości. Od czasu do czasu wychodził na piwo z ludźmi, których trenował, bo pacjenci byli na to trochę za młodzi. Jedynie ich matki często usiłowały zacieśnić z nim stosunki (dosłownie), ale on jakoś nie lubił rozmieniać się na drobne. Chciał założyć własną rodzinę, to już był ten wiek. A źle by było, gdyby w trakcie zabawy przegapił kogoś wartościowego.
OdpowiedzUsuńMieszkał w starej kamienicy, ze swoim psem. Niedawno się przeprowadził, ale prawie całkiem się już urządził. Na początku oczywiście brakowało mu podstawowych rzeczy, których nie miał czasu kupić i tak oto biegał po sąsiadach w poszukiwaniu odrobiny cukru, mąki, czy jajek. Zawsze się rewanżował po czasie jakimś drobnym upominkiem, nie lubił być dłużnikiem.
Tak właśnie poznał Taylę. Zaczęli rozmawiać o filmach i umówili się na piątek na mały maraton. Jaki? Nie miał pojęcia. Ale sam zrobił pizzę, wziął kilka butelek piwa i tak obładowany zastukał do jej drzwi.
[ Wow, na to bym nigdy nie wpadła :D Pomysł jak najbardziej mi się podoba, pytanie tylko czy mam zacząć z reguły czy wolałabyś zrobić to ty? ]
OdpowiedzUsuńM.M.E.
[Mam banie wypraną z pomysłów, zwłaszcza teraz, ale wątek chce! ;3]
OdpowiedzUsuńXav
[ Hej, hej C: A może by tak w czasie spaceru Treyowi spodobał się piesek panny Narton? ]
OdpowiedzUsuńNathan Matthewes