poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Mężczyźni dzielą się na dwie grupy - tych, którzy potrafią wykorzystać okazję i tych, którzy potrafią ją stworzyć.

Sean Vegelbud
25 lat ♦ silny i niezależny mężczyzna ♦ przykuty łańcuchem nikotyny 
 policjant z dziada pradziada  ♦  partner i najlepszy przyjaciel Omen 
                     Co tu dużo mówić. Zwykły facet wychowany w zwykłej rodzinie, w zwykłym mieście z niezwykłą  sumiennością. Najmłodszy syn, za dzieciaka wykpiwany przez dwóch starszych braci, za wszelką cenę próbujących zrobić z najmłodszego idiotę. Brzmi okropnie i bezdusznie? Skądże. Nauczyło go to sprytu... a z braćmi kontakt ma przedni. W dzisiejszym brutalnym świecie dorosłości nie odstaje od nich ani o jotę... i z uśmiechem wspomina - teraz już zabawne -  szczeniackie lata. Jedni mówią, że to dżentelmen, inni, że szaleniec... ale gdyby słuchać opinii innych zostałby całkiem niezłą baletnicą, jeśli wiecie co mam na myśli. Na pewno nie można mu odmówić neutralnej postawy względem ludzi. Nie ocenia z góry, każdemu przydziela określoną linię zaufania, którą można zagiąć na plus, bądź na minut - w zależności od poczynań, Nie żyje w luksusach, a średniej wielkości kawalerka zupełnie wystarcza mu do pełni szczęścia. Żaden z niego materialista, bardziej ceni sobie ludzką życzliwość... czy zacieśnianie więzi. Oczywiście, spotyka się z niemiłymi osobnikami, którzy, mówiąc wprost nie odróżniają policjanta od zwykłego bandziora. Może to i dobrze, bo sieje postrach? Nie, nie oszukujmy się. To smutne. Niestraszny mu alkohol, czy papierosy (które na chwilę obecną są jego pierwszą miłością, ach, słodka samotności!), których raz na jakiś czas się nie wystrzega. Nie rozdrapuje starych ran i nie wywleka na wierzch swojej przeszłości, nie żeby miał coś do ukrycia... po prostu nie lubi, gdy ludzie wiedzą o nim więcej, niż on wie o nich... zboczenie zawodowe. Kręci się zazwyczaj po placu św. Szczepana... bez celu, po prostu, podziwiając zabieganych ludzi. Za grosz w nim artystycznej smykałki, choć potrafi rozłożyć wiersz na czynniki pierwsze, nie umie żadnego napisać. Choć potrafi docenić piękno namalowanego obrazu, nie umie sam takiego stworzyć. Choć potrafi podziwiać piękną melodię, nie u... właściwie miał kiedyś gitarę. I granie na niej szło mu całkiem nieźle. Ciekawe gdzie się podziewa... (Ale śpiewać nie umie za grosz. Chyba. Bo głos ma całkiem spoko). Wbrew początkowi swojego nazwiska bardzo lubi mięso. Serio. Więc porównania do królików można sobie darować. Równie serio.
                     Uogólniając... musisz sam się przekonać co do jego charakteru. Bo teoretyczne bzdety wyskrobane na temat kogokolwiek i tak do niczego nie prowadzą... chwalą lub krytykują... a tak naprawdę nigdy nie oddają tego, jaki naprawdę jest człowiek, prawda?
Powodzenia!
 ♦♦♦
Jeśli nie wygląda na swój wiek to już jego problem. Ja tu tylko sprzątam. Serio.
Cytat z trzeciego wiedźmina.
Na zdjęciu nieznany mi panicz z tumblra.
Let's fun!

16 komentarzy:

  1. [Ten...no... Witam w imieniu administracji, nieprawdaż? xD ]

    M.M.E.

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Zakochałam się w tym zdjęciu! To co robimy im jakiś wątek? Może masz jakiś pomysł na powiązanie dla niego, które chciałabyś wykorzystać? ]

    Sky

    OdpowiedzUsuń
  3. No, a ja na pana czekałam. To co, wątek z kolejnym pobiciem i zatrzymaniem Coley? :)

    Coley.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przerwałaś grę? Ty kłamczucho, mówiłaś, że idziesz po ziemniaki, Pani Administrator xD
    No nie wiem, miałaś mnie zamknąć za pocięcie się xD]

    M.M.E.

    OdpowiedzUsuń
  5. Długość? Hmm... Preferuję te średnie, pojawiające się częściej i z większą częstotliwością. I w sumie jak chcesz. Zawsze może być tak, że zacznie go uspokajać, czy coś. c:

    Coley.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Dziękuję i przepraszam, efekt głodu był niezamierzony. Czyli ja to zrozumiałam tak ( wolę się upewnić, bo ja czasami coś przekręcę i tyle ), że jakieś babsko posądzi moją kochaną Sky o kradzież i zainterweniuje Sean. Ukraść to ona nie ukradnie, więc to będzie tylko wymysł tej tragicznej kobiety, ale co Sean zrobi to już jego sprawa, ja nie będę się w to wtrącać, daję mu zgodę na działanie, zrobi co będzie chciał :D Jeśli dobrze zrozumiałam to fajnie. Czyli, że ja zaczynam, skoro ty wymyśliłaś, tylko potrzebuję potwierdzenia, że nic nie przekręciłam. Gdzie to wszystko miałoby miejsce? Chyba raczej w jakimś sklepie albo i nie... Może masz inną wizji. ]

    Sky

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakby nie patrzeć dzień zapowiadał się całkiem normalnie. Miała spotkać się ze znajomymi, zabawić się, a potem gnać do Madleen na umówiony wieczór filmowy. Mimo swojego neutralnego, rzekłoby się nawet olewczego nastawienia do ludzi ją otaczających, bójki od pewnego czasu były u niej niemal codziennością. Wychodziła z nich cało, jeśli nie została zaatakowana niespodziewanie. Wtedy potrafiła wrócić do swojej miłości z zakrwawioną twarzą i zdartymi kostkami kłamiąc jej, że o mały włos nie została zabita przez samochód. Jednak o n a już wie, co zaszło i opatruje jej rany.
    Samo spotkanie jej oraz Svena nie wróżyło nic dobrego. Już po raz kolejny leją się z jednego tego samego powodu. Oczywiście obstawa, jaka z nim podążyła niczym wilki za swoim alfą, nie wiedziała, o co chodziło. Wystarczyła krótka wymiana zdań między nimi, a Coley w mgnieniu oka znalazła się na chłopaku, okładając jego twarz pięściami. Grupka gapiów zebrała się wokół nich - nikt jej nie odciągnął od biednego chłopaka, który na marne zasłaniał się rękoma. Zrobił to dopiero jeden, ze starszych panów, który postawił ją na nogi. W tym czasie dostała dwa proste - w łuk brwiowy i szczękę. Nie została dłużna, oddała, wpadając tym samym w szał.
    - Nie macie nic innego do roboty, tylko obijanie się po mordzie?! - dopiero po zdaniu mężczyzny, który okazał się policjantem, zdążyła się ocknąć. Cicho przełknęła ślinę zmieszaną z krwią sączącą się z wargi.
    - Niech pan władza go zostawi. Sama się na niego rzuciłam. - Powiedziała spokojnie, łapiąc dłonią za swój łokieć. Kto by pomyślał, że przed chwilą się biła, kiedy teraz jest taka spokojna.

    Coley
    O nie, zmniejszamy odpisy, bo nie wyrabiam. XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Sky nie była fanką zakupów, no chyba, że chodziło o telefoniczne zamawiania jedzenia, to mogła robić, nawet w niektórych restauracjach miała już całkiem spore zniżki, gdyż dzwoniła do nich całkiem często. Sama przed sobą potrafiła przyznać, że kucharką to ona jest marną, rzadko kiedy więc się do gotowania zabierała, tak czy siak jedzenie przeważnie lądowało w koszu, bo kto jadłby czarnego i twardego jak kamień kurczaka? Oczywiście pamięta młodzieńcze czasy, gdy jej matka starała się przelać na nią swoją kucharską wiedzę, jednak jak widać Sky była słabą uczennicą w tej dziedzinie, lecz zakupy trzeba robić, bo w końcu coś tam zrobić umie, przykładem takiego dania jest zdecydowanie jajecznica, choć nie jest do końca pewna czy to można nazwać daniem… Uznajmy, że można.
    Przechadzała się alejkami z warzywami i owocami, gdy nagle przez swoje roztargnienie szturchnęła się z jakąś wysoką blondynką. Przyjrzała jej się uważnie nie wiedząc nawet czemu to robi. Kobieta była od niej wyszła jakoś o głowę chyba, a przynajmniej tak jej się zdawało. Ciężko było stwierdzić ile ma lat, góra trzydzieści pięć, choć ręki nie dałaby sobie odciąć. Jej okrągłą twarz okalały jasne jak słońce, długie fale, które pewnie układała z dwie godziny. Jak one to robiły, że te ich fryzury wyglądały tak idealnie, jakby dopiero co wyszły od fryzjera? Szatynka mimowolnie spojrzała na włosy opadające luźno na jej ramiona, a mogła zdecydować się na kucyk… Wzruszyła jedynie ramiona i znów wróciła do przyglądania się blondynce. Aż szok, że to wszystko zdarzyło się w kilka sekund, a kobieta dopiero co zaczęła się do niej odwracać z taką miną, jakby Blackmore co najmniej wbija jej pilniczek w udo. No świetnie, trafiła na wrażliwe babsko!
    - Co pani robi? Oczu nie masz? Jak…. - po tych słowach Sky całkowicie się wyłączyła, patrzyła po prostu na nią czekając aż ta skończy i jej usta znów znieruchomieją. Zadziwiające jak dużo jedna osoba potrafi wykrzyczeć i to na temat lekkiego szturchnięcia. Czy to jest aby jakiś talent? Może to jakaś cecha wrodzona, czy coś w tym rodzaju? Zastanawiając się nad tym chwilę skłaniałaby się ku temu pierwszemu, pewnie ćwiczyła to latami przed lustrem, by teraz wytrenować na szatynce, wariatka…
    - Bardzo przepraszam, zamyśliłam się na chwilę, to był wypadek, przecież nie zrobiłam tego celowo, proszę się tak nie irytować, złość piękności szkodzi, chociaż w pani przypadku makijaż wszystko zamaskuje. - odwarknęła omijając ją i idąc przed siebie. Usłyszała tylko jej zszokowane westchnienie i jakieś wyzwiska pod nosem. Doskonale wie, że powinna się pohamować przed takimi dogryzaniami, w końcu nie miała już czternastu lat, jednak po prostu nie potrafiła się opanować. Ta jej krwistoczerwona szminka, której prawdopodobnie nałożyła z dziesięć warstw i niebieskie cienie… Aż prosiły się o komentarz. Chociaż co ona tam wiedziała skoro używała jedynie tuszu i błyszczyka? Zapominając już o tej całej sprawie ruszyła na dalsze zakupy, wybieranie tych wszystkich rzeczy było dla niej katorgą, większej nudy chyba nikt nie wymyślił, a mogła zostać i pokłócić się jeszcze z tą blondyną, o ile to byłoby ciekawsze. Jak za dotknięciem różdżki usłyszała głos kobiety za swoimi plecami, czyżby jej prośby były wysłuchane? Albo inaczej, raczej wypowiedziała złe słowa o złej godzinie.
    - Stój! Złodziejka! Oddawaj mi mój portfel! Stój powtarzam! - Sky stanęła jak wryta analizując jej słowa. Nie mogła się powstrzymać od lekkiego uśmiechu, ostatnie zdanie tak jakoś ją rozbawiło, jakby bawiła się w policjanta czy coś takiego, chyba za dużo filmów się naoglądała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - Co proszę? - zapytała odwracając się i wpatrując w kobietę, która stała teraz kilka kroków od niej. Jej perfumy aż drażniły jej nozdrza, cud, że wcześniej ich nie poczuła, chyba się w nim wykąpała albo zastępują jej już krew. - Kobieto czyś ty rozum postradała? Nie widziałam Twojego portfela na oczy, nawet nie miałam okazji Ci go zwędzić, otrząśnij się! - starała się nie krzyczeć, ale mimowolnie jej ton stawał się coraz donośniejszy, nie panowała już nad sobą, ta kobieta jak mało kto działa jej na nerwy, a znały się od jakiś dwudziestu minut, powinno się wręczyć jej jakąś nagrodę.
      - To dlatego tak szybko uciekłaś, tak, tak! Świetnie to sobie zaplanowałaś, ale nie ze mną takie numery, ja nie jestem taka głupia. - „ na jaką wyglądam” - dokończyła w myślach Sky.

      [ Zaczęcia nigdy nie były moją mocną stroną. Wybacz. Na dwie części bo nie pozwolili mi opublikować, za dużo znaków. ]

      Sky

      Usuń
  9. Przyjacielska bójka? Spojrzała na ciemnowłosego mężczyznę z obitą mordą, podciągając rękawy bluzy. Oczywiście, przyjacielska. Gdyby mogli już dawno by się pozabijali. Odwróciła głowę w stronę policjanta, przecierając policzek. Wzdrygnęła się, robiąc krok do tyłu gdy tylko zauważyła, jak bardzo zdarte ma kostki.
    - Przepraszam, że zawracam głowę, ale czy ma Pan może jakąś wodę w aucie? - Spytała, gdy tylko przystanęła przy drzwiach, przesuwając dłonie od łokci po ramiona. Dopiero teraz zaczęła odczuwać ból w dłoniach, a coby nie wdało się jakieś zakażenie wolała przemyć otarcia. Gdy z auta wyskoczył pies uśmiechnęła się na jego widok, przykucając. Wyciągnęła w jego stronę wierzch dłoni, dając zwierzęciu się oswoić ze swoim zapachem.

    Coley.
    Ja wiem, że krótko, jednakże piszę na szybko, bo zbytnio nie mam czasu. Następnym razem się nieco bardziej rozpiszę. c:

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstając dzisiaj z łóżka Sky na pewno nie spodziewała się takiego dnia. Wszystko toczyło się normalnie, jak zawsze zresztą. Wzięła szybki prysznic, przyszykowała się, wypiła małą kawę i pognała do pracy, rozgrzała się i przeprowadziła kilka treningów. Jedyną rzeczą jaka odbiegała od normy było przyjęcie nowej dziewczyny do grupy, odbiegało to od normy, bo nie działo się codziennie, a gdzieś około raz na tydzień. Wyszła z pracy z uśmiechem, który szybko zgasł gdy tylko uświadomiła sobie, iż dzisiaj musi zrobić zakupy, bo w jej lodówce zostało chyba jedynie mleko i to prawdopodobnie przeterminowane, kto wie, dawno tam nie zaglądała. Ostatnimi czasy żywiła się jedynie na mieście, od czasu do czasu przynosząc coś do domu, co i tak szybko znikało, była niezłym łakomczuchem czego na szczęście nie było widać, takie plusy bycia trenerką, chociaż i tak wszyscy powtarzali, że powinna dbać bardziej o swoją dietę, zamienić niezdrowe frytki na zbożowe paluszki, a paprykowe chipsy na owocowe chrupki. Co to by było za życie bez małych rozkoszy? Przecież nie żarła tego dwadzieścia cztery na dobę, były to jedynie przekąski, które dotrzymywała towarzystwa przy oglądaniu filmu bądź też szybkie danie, gdy na nic innego nie ma się czasu. Nie uważała tego za coś złego i godnego piekła, poza tym jej akurat nie powinno się niczego zakazywać, w jej przypadku jeśli owoc był zakazany, pragnęła go jeszcze bardziej tak jak pewnie większość ludzi. Tak już działa ludzki umysł i tyle, jeżeli ktoś szukałby na upartego winnego to prawdopodobnie można by zwalić to na Ewę i jej jabłko. Zawsze coś!
    Słuchała oskarżeń kobiety w milczeniu, a na jej twarzy malowało się coraz większe niedowierzanie i rozdrażnienie. Jak można być tak pustym? Nigdy nie wierzyła w żarty o blondynkach, sądziła, że nie mają żadnego podłoża, bo w końcu kilka jej znajomych również miało ten szczególny odcień włosów i to o niczym nie świadczyło, były bardzo inteligentne. Ten jednak osobnik wydawał się pozbawiony szarych komórek i części mózgu. Z każdym wypowiedzianym przez siebie słowem, w oczach Sky stawała się jeszcze głupsza. Nawijała jakby już nie mogła się zatrzymać nie pozwalając szatynce dojść do głosu. Wokół zebrało się już sporo gapiów, niektórzy śmiało stawali i bez najmniejszego zażenowania wpatrywali się pewnie w zaistniałą sytuację, inni zaś mieli na tyle klasy by przynajmniej udawać brak zainteresowania, niby to przeglądając etykietki na produktach i nie zwracając uwagi na to co się dzieje. Nikt by w to nie uwierzył, ale przynajmniej się starali, to też się ceni. Przecież nie co dzień jest się świadkiem oskarżenia o kradzież i to w dodatku bezpodstawnego, jednak kto jej w to teraz uwierzy? Cóż za głupie babsko! Jeśli trafi jej się ochroniarz płci męskiej od razu się załamie, co i tak było raczej pewne na dziewięćdziesiąt-dziewięć procent. Dlaczego się załamie? Wiadome było, że jak trafi na jakiegoś dupka będzie miała mniejsze szanse na obronę, w końcu przy blondynce wyglądała pewnie jak jakaś wieśniara. Ta była ubrana w skąpą, czarną sukienkę w dodatku ze sporym dekoltem i szpilki, które zdecydowanie podkreślały jej długie nogi. Sky w swoim lekkim topie, przetartych dżinsach i zwykłych trampkach nie prezentowała się zbyt pociągająco, w końcu szła na zakupy, a nie na pokaz mody, patrzyła na to praktycznie, przecież w szpilkach byłoby jej nie wygodnie nosić zakupy, a sukienkę co chwila musiałaby poprawiać, więc po co się starać? W markecie na pewno nie spotka miłości swojego życia.
    Już miała z czymś wypalić, gdy nagle podszedł do nich jakiś facet i zainteresował się całą sprawą. Ten to dopiero odważny, już nie wystarczy przyglądać się z oddali, od razu trzeba znać szczegóły? Rzecz jasna inteligenta blondynka od razu zaczęła opowiadać o całym zajściu ze szczegółami, dodając jakieś zbędne komentarze ze swojej strony i przeklinając jak najęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczy Sky zrobiły się jeszcze większe, nie mogła temu wszystkiemu uwierzyć. Mogli ją przeszukać, nie miała przy sobie nawet torebki, swój portfel trzymała w kieszeni, drugą zaś zajmował telefon, więc gdzie niby miałaby włożyć swoją niby to zdobycz? Do stanika czy do majtek? Tam to chyba by jej nie zajrzeli, chociaż kto wie czego zażądałaby ta stuknięta kobieta. Gdy nieznajomy wyciągnął oznakę mimowolnie westchnęła, to by tłumaczyło dlaczego się wtrącił, nie mógł tak od razu? Sky przynajmniej by się broniła, a tak cały czas stała jak głupia i po prostu obserwowała całą sytuację, jakby już przyjęła winę na swoje barki. Policjant zmusił ją by ruszyła przed siebie, więc posłusznie to zrobiła. Pewnie wyglądała jakby przed sekundą zobaczyła spadający księżyc, ale najzwyczajniej w świecie nie mogła nadziwić się temu jak idiotyczna była ta cała scena. Szła przed siebie nawet nie wiedząc gdzie się kieruje, teraz powinna głowić się nad tym jak zacząć się bronić, co zrobi, gdy znajdzie się na zewnątrz, ale ona zastanawiała się nad zakupami, przecież zostawiła koszyk w tamtej alejce, a tyle się tego wszystkiego naszukała… Gdy nagle przystanęli zdziwiła się trochę i spojrzała zdezorientowana na mężczyznę, który od razu wszystko jej wyjaśnił.
      - No co pan, nie można tak było wcześniej? Albo chociażby mrugnąć czy coś? Ja myślałam, że za chwilę wyląduje na dołku, takie scenki to nie w moim guście. Teraz będę musiała wyjść i zostawić moje zakupy w sklepie, bo przecież miał pan się tym zająć, a nie chcę by naskoczył na mnie tłum ludzi. I jakie zeznania? Mam powiedzieć, że jakaś wariatka oskarżyła mnie o kradzież portfela, co mi z tego przyjdzie? Przez pana teraz na obiad wypiję mleko, które pewnie wygląda już jak jogurt. - odpowiedziała spoglądając na niego uważnie. Czy to można było przypisać pod obrazę funkcjonariusza na służbie? Oby nie...

      Sky

      Usuń
  11. Była typem osoby, która działała impulsywnie, zazwyczaj najpierw mówiła, a potem myślała i tak było w tym przypadku. Wiedziała, że powinna się pohamować, przecież nie chciała wychodzić na starą jędzę, ale czasami nie potrafiła powstrzymać się przed jakimś komentarzem, a szczególnie w takiej sytuacji jak ta, zamieszanie, harmider i chaos skutecznie uniemożliwiały rozsądne przemyślenie swojej wypowiedzi. Nawet było jej troszkę głupio, ale jednak mężczyzna sam się o to prosił, to przecież przez jego dziwny pomysł została teraz bez zakupów i jedzenia, z drugiej strony dzięki jego interwencji uwolniła się od tej wariatki i zastanawiając się teraz nad tymi dwoma faktami nie wiedziała czy jest jej głupio czy też jest rozdrażniona. Musiałaby się nad tym poważnie zastanowić i rozważyć wszystkie plusy i minusy.
    - Brzmiało to jak pytanie, ale wybaczam. No to chodźmy, a i jeszcze jedno. Zero wzmianek na temat więzienia, praca to jedno, jedzenie to drugie. - uśmiechnęła się do niego, chyba po raz pierwszy odkąd się spotkali. Musiała wyjść na mega zrzędę, ale cóż, jakoś może zamaskuje to koszmarne pierwsze wrażenie. Wzruszyła lekko ramionami i ruszyła w stronę wyjścia z marketu. - Przy okazji, Sky. - przedstawiła się nawet nie sprawdzając czy policjant wciąż za nią idzie. Miała nadzieję, że tak.

    [ Ze 700 słów do 200, mi pasuje :D ]

    Sky

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy podał jej butelkę z wodą uśmiechnęła się ciepło w podzięce. Odeszła trochę od auta, odkręcając korek. Słuchała go, śmiejąc się cicho pod nosem podczas obmywania dłoni. Gdy skończyła ponownie podeszła do samochodu, opierając się dłońmi o drzwi.
    - Więc jeśli mam zwracać się do Ciebie normalnie... - mruknęła do siebie dość głośno, że mógł to usłyszeć. Oparła podbródek o dłoń, patrząc na niego spokojnie.
    - Coley - wypowiedziała swoje imię z miłym uśmiechem, zostawiając już drzwi, by wsiąść do środka. Nie ufała psom, jednak widząc, jak owczarek ma zwrócony ku niej pysk, delikatnie pomiziała go po łbie.
    - I nie trzeba, naprawdę. Nic takiego mi się nie stało. Zwykłe otarcia. - Poinformowała go, odwracając się na chwilkę, by złapać pasy bezpieczeństwa.

    Coley.

    OdpowiedzUsuń
  13. [Witam się i zapraszam na wątek :3 Jeśli byłaby ochota to może dziewczyna byłaby w jakimś parku z książką a Omen niespodziewanie zaczął ją zaczepiać, a że Clara boi się dużych psów od razu zaczęłaby panikować :p Co ty na to? Jeśli masz jakiś inny pomysł to wal śmiało :D ]
    Clara van de Berg

    OdpowiedzUsuń
  14. 52 year old Assistant Media Planner Hobey Tear, hailing from Clifford enjoys watching movies like "Time That Remains, The" and Stand-up comedy. Took a trip to Mana Pools National Park and drives a Ferrari 250 GT LWB Berlinetta 'Tour de France'. ponizsza strona

    OdpowiedzUsuń